1 komentarz

Drugie Detroit zamiast drugiej Irlandii

Michigan Central Station w Detroit (Fot. na lic. CC BY-ND 2.0/Flickr/John Hardwick)

Michigan Central Station w Detroit (Fot. na lic. CC BY-ND 2.0/Flickr/John Hardwick)

Czy trudno Wam było wyobrazić sobie, że można przebić ministra Rostowskiego w nieodpowiedzialności pod płaszczykiem “ratowania” polskiego budżetu? Zatem już nie musicie próbować, bo propozycja Michała Boniego obłożenia tzw. “umów śmieciowych” parapodatkami w postaci składek zdrowotnej i emerytalnej plasuje się już nawet nie dalej, ale wręcz poza skalą.

Nikt kto śledził decyzje rządu Platformy Obywatelskiej w ostatnich latach nie powinien spodziewać się po członkach tej partii niczego dobrego, jednak lektura prasy w ubiegłym tygodniu sprawiła, że włos zjeżył mi się na głowie. Oto bowiem minister Michał Boni postanowił zaprezentować “ludzką twarz” PO, mówiąc Gazecie Wyborczej:

Od umów o dzieło powinno się płacić składki emerytalne.

Lektura tego jednego zdania przyprawiła mnie z początku o parsknięcie i myśl: “GW spóźniła się na Prima Aprilis”, jednak dalsza lektura przyprawiała mnie o coraz większe załamanie.

Oto bowiem Wyborcza z beztroską radością z „odśmieciowienia” umów „śmieciowych” wylicza, że setki tysięcy osób zatrudnionych obecnie na umowę o dzieło będą musiały oddawać co miesiąc część pensji na rzecz Funduszu Utylizacji Szmalu. Powód? Oczywiście „troska o nasze dobro”. GW pisze:

Minister boi się, że za kilkadziesiąt lat takie osoby wylądują na utrzymaniu państwa. I to budżet będzie musiał im dopłacać do emerytury minimalnej, bo nie odłożą wystarczająco dużo składek, aby dostawać choć 728 zł miesięcznie (tyle dziś wynosi minimalne świadczenie). Albo będą na starość żyć z pomocy społecznej, też finansowanej z budżetu.

Dziękuję Panie Ministrze za taką troskliwość! Dzięki temu posunięciu będę mógł finansować piramidę finansową systemu „Ubezpieczeń” Społecznych nie tylko pośrednio, ale także bezpośrednio! Więcej, będzie mi podwójnie miło, gdy okaże się, że nie ma już komu „dotować” FUS-u, żeby ZUS mógł wypłacić komukolwiek emeryturę – i wszystkimi tymi swoimi składkami będę mógł się co najwyżej podetrzeć. I to przy założeniu, że pracodawcy nie postanowią zrezygnować ze współpracy z powodu rosnącego kosztu zatrudnienia, bo wtedy żadnych składek nie będzie.

Jestem pewien, że czołowy kapitalista Krytyki Politycznej – Jaś Kapela – bardzo się ucieszy, że dostanie alternatywę: dawać zatrudnianym na „śmieciówki” barmanom mniej na rękę, bądź (jak sam to ujął) „podnieść ceny piwa, zatrudnić wszystkich na etaty, a następnie zbankrutować”.

Żarty żartami, jednak wiadomość ta osadzona jest w naprawdę ponurym kontekście. We wrześniu przybyło bezrobotnych, a PKPP przewiduje, że bezrobocie jeszcze się zwiększy do końca roku, więc spadku nie da się wytłumaczyć w stu procentach odpływem robotników sezonowych, zaś Vincent-Rostowski jest tak dumny ze swojej strategii „walki z kryzysem”, że najpewniej będzie rekomendował kolejną podwyżkę podatku VAT. Upewniła mnie w tej prognozie „mini-debata” na facebookowym profilu obecnego ministra finansów.

Polecam prześledzenie przede wszystkim wątku podwyżki VAT w Wielkiej Brytanii za Margaret Tatcher i wykręcenia się od konkretnych odpowiedzi na ostatnie zarzuty szybkim odwrotem na z góry upatrzone pozycje. Koneserzy bez wątpienia odnotują z radością, że pan minister (a może po prostu wynajęty za publiczne pieniądze PR-owiec?) nie odróżnia procentów od punktów procentowych. Minister Boni swą bezmyślną propozycją dołączył więc do zaprawdę doborowego grona.

Dla nikogo nie powinno być niespodzianką, że z propozycji Boniego najbardziej zadowolone są związki zawodowe. Oczywiście powodem tej radości nie jest wcale zabezpieczenie emerytalne dla wolnych zawodów. Członkowie związków doskonale wiedzą, że wzrost kosztów zatrudnienia na umowę o dzieło oznacza większe bezpieczeństwo ich własnych posad, bo redukcja kosztów poprzez zmianę umów przestanie być opłacalna.

Osoby popierające ustawę są jednak najwyraźniej nieświadome tego, że na dłuższą metę jest to strzelanie do własnej bramki. Aby przekonać się, jakie efekty daje tego rodzaju populizm stosowany na zagranicznym podwórku, można zerknąć na przykład miasta wymienionego w tytule notki. Polecam obejrzenie poniższych materiałów dotyczących Detroit w kolejności, bo obrazują odpowiednio przyczynę i skutek. Niech właśnie one stanowią pointę tego tekstu.

Puszczyk

Reklamy

About puszczyk

Quasi-journalist, pseudo-blogger, full time troll.

One comment on “Drugie Detroit zamiast drugiej Irlandii

  1. […] zresztą jest w pełni świadomy niekompetencji swoich współpracowników. Gdyby było inaczej, powyborczego „rozdawnictwa” nie zacząłby od rekomendowania Ewy Kopacz […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: