Dodaj komentarz

Przegląd wydarzeń #2

Witajcie, Ludu! Trochę się od mej zeszłotygodniowej relacyjki z Marszu wydarzyło, toteż mam was czym raczyć i co opisywać. Nie widzę sensu przedłużać, zatem, jak rzekł po kolacji Lord von Dupen Szprync trzymający pod ramię swą kraśną a urodziwą żoneczkę: przystąpmy do konsumpcyi.

NIEDZIELA – TO SĄ CZERWONE OCZY, CZERWONE OCZY, OCZY…

Jak przystało na prawowiernych obywateli III RP, kawiorowo-gumkowi rezydenci salonu Krytyki Politycznej postanowili dzień święty uświęcić. Zrobili byli to na konferencyi, na której ostro, agresywnie i zupełnie nie po chrześcijańsku odcięło się od wybrykow tolerancyjnych towarzyszy z Antify. Czyli: pobicia kilkudziesięciu osób, podpalenia dwóch wozów transmisyjnych, i strat oszacowanych przez war(s)zawslką władzuchnę na ponad 1,5 miliona złotówek.

Wiecie, chodzi o to, że sympatyczne, tolerancyjnie usposobione niemieckie bojówki, tfu, grupy kontr-manifestacyjne napotkały dotkliwy opór w postaci tysięcy złowrogo nastawionych faszystów z biało-czerwonymi (biel to kolor zasuszonej cnoty, a czerwień oznacza krew, brr) flagami. Podobnie w 1939 roku do Wars(z)awy przyjechały pokojowo nastawione Wehrmacht i SS. To Polacy zaatakowali spokojnych Niemców i wybuchła wojna.

Teraz, organizatorzy Kolorowej Niepodległej odgrażają się sądem każdemu, kto śmie rozpowszechniać wierutne kłamstwo jakoby to oni zaprosili tu zaprzyjaźnionych tovaritch’ów w boju o Słuszną Sprawę.

Zza różowego baneru świeciły czerwone oczy…

PONIEDZIAŁEK – OBRONA BOHATERSKIEJ CNOTY I ESELDOWSKA FASCYNACJA

Postępowy świat zachłysnął się z niedowierzania. Niejaki Seth Meyers, prowadzący hamerykańskiego programu Saturday Night Life ośmielił był zażartować sobie z kapitana Tadeusza Wrony, polskiego narodowego herosa, pogromcy betonowych lotnisk i samolotów bez podwozia.  Obaczcie sami:

Po tak brutalnej napaści na polską narodową dumę, polonii z Nowego Świata nie pozostało nic innego jak tylko sklasyfikować prowadzącego jako bigoterystę, czyli w tym przypadku: polonofoba-dewota.

W tym czasie, w Ojczyźnie trwała burzliwa dysputa na temat nowego pomysła eSeLDe. Posłowie i posełki z tej partii są bowiem żywo zainteresowani bezpieczeństwem Obywateli-Wars(z)awiaków, uciśnionych przez ostatnie chuligańskie rozróby o iście monstrualnych rozmiarach. Postawili całkiem sensowne pytanie: „Dlaczego władze stolicy zezwoliły na odbycie w jednym miejscu i czasie wrogo do siebie nastawionych manifestacji?”, na które jednak istnieje całkiem proste, niewymagające sejmowych komisyj wyjaśnienie.

Władze stolicy chciały, żeby doszło do rozróby. Do eskalacji konfliktu. Żeby od teraz zawsze mieć pod ręką ‚prawicowych ekstremistów’, na których można zwalić winę za zaostrzanie przepisów. Młodzież Wszechpolska, okrzyknięta jako neonaziści i faszystowski ONR świetnie spełnią rolę straszaka, który skonsoliduje zwaśnione świnki na subkorycie. I odwróci uwagę od co ciekawszych działań Płemieła, takich jak na przykład oskładkowanie umów o dzieło i na zlecenie, tudzież drastyczny wzrost utajonych kosztów produkcji (inflacja, opłaty za transport i energię).

Nikogo nie obchodzi, że te organizacyje niczego nie zrobiły ani nie brały udziału w zadymach. Winny jest? Jest. To po co jeszcze mącić, bruździć?

WTOREK – ZŁODZIEJSTWO USANKCJONOWANE

Mości Tomasz Nałęcz, prezydencki agent do specjalnych poruczeń, wpadł był na genialny pomysł. Na Marsz Niepodległości przyjechało od 30-stu do 90-ciu tysięcy ludzi. A co, gdyby tak „ukraść” ten pomysł, tę ideę i jej nazwę? Przeinaczyć na swoje kopyto i przedstawić jako swoją? Jakie wizjonerskie! Wszyscy stawią się na wezwanie i będą maszerować w dumnym korowodzie, tuż za połą płaszcza Wodza Narodu, a potem przed pomnikiem wielkiego bohatera Piłsudskiego, ps. „Uciekinier z Bitwy Warszawskiej”.

Tęczowi obok czerwonych, grobowi panowie w czarnych garniturkach obok radosnych transwestytek w arafatkach, Gowiny obok Arłukowiczów, Kaczyńskie obok Palikotów. Wszyscy kolorowi, wszyscy równi, każdy inny. Oczopląsu można dostać, panie Nałęcz.

Kroi się nam drugi Steve. Umarł król, niech żyje krul.

ŚRODA – GIERKI DYPLOMATYCZNE

Niejaki Raduś Sikorski, ministerialny pionier twitteryzmu, pragnie włączyć się w solidarną walkę o szerzenie Demokratycznego Ładu w sąsiadujących z ciocią Unią krajach – a na to, rzecz jasna, potrzebne są pieniążki. Dużo pieniążków. Najlepiej takich, których istnienie można łatwo zamaskować. Kto w końcu ośmieli się dociekać, na co sam Naczelny Dyplomata III RP wydaje ciężko zarobioną obywatelską mamonę?

Jako pryncypium €urokraci uznali kraje sąsiadujące z Sojuzem od wschodu i południa, przy czym nie raczyli wymienić, o jakie chodzi konkretnie. Po co wam, nędzne podatniki, wiedzieć na co szlachta wydaje waszą krwawicę? No na co? Wy se tam tylko tam siedźta, pracujta, odprowadzajta składki i zaznaczajta krzyżyk na właściwym miejscu co cztery lata. Więcej od was nie chcemy.

W tytanicznych wysiłkach wesprze naszego bohatera doświadczona baronessa Kathy Ashton. Tak, to ta od opalania się na jachcie w czasie służbowego wyjazdu za pieniądze podatników. Ale ze mnie skąpiec, prawie jak ten z tej książki, której nie miałem okazyi czytać. Wypominam biurwom, że bawią się w czasie, gdy powinny pracować, hojnie opłacane z Ludowej kiesy – czysta złośliwość, nie uważacie?

Tym niemniej, polska prezydencja zaliczyła kolejny spektakularny sukces. Tak jak plany sześcioletnie, jeszcze zanim je ogłaszano.

CZWARTEK – CASUS PiS I KRUCJATA PRZECIW DEPRAWACJI

W zeszłym tygodniu PiSałem o radnym PiS, który to został publicznie napiętnowany za swe mroczne wpisy na machinie twitterowskiej. Zowie się on Maciejewski, Maciejawski, czy Maciejowski, albo coś w ten deseń. W każdym razie, donoszę uprzejmie, iż owego waćpana odwołano teraz z funkcji vice-przewodniczącego miastowej komisyi „kultury i promocji”. Tak oto, drogie dzieci, kończą się zabiegi zbydlęcania i z’pajacowania Wodza Narodu. Nie ma litości dla wrogów litości; nie ma kultury dla braku kultury.

Sprawą radnego raczył zająć się sam Prezes, aktualnie pogrążony w żałobie. Brutalizm słowny jest widać w modzie, bo prokuratura też wyraziła obsesyjno-kompulsywną fascynację 140-toma znakami wstukanymi przez miszcza ogłady i kultury, i zaproponowała mu aż trzy lata odsiadki. Nad podziw hojna, przyznam. Nawet lubię gościa, dwa razy już o nim pisałem, może da mi asumpt do kolejnych podejść.

Wypada też wspomnieć o szlachetnej misyi, jakiej podjął się Zuckuś-Berg, ten szanujący prywatność użytkowników ekspert. On i jego ekipa podjęli zwycięską walkę z demonem pornografii, trapiącym prawie 1/7 populacji ludzkości, która korzysta z tegoż dobrodziejstwa, jakim jest Ficebuk. Odpowiedzialnym za kłopoty, czyli nachalne zgorszenie bogobojnych ficebukowiczów, jest virus, stworzony dla beki, a który ponoć bardzo utrudnia codzienne funkcjonowanie milionom.

Gdyby, hipotetycznie, jakiś bist-terrotist zapragnął obwieścić światu Dobrą Nowinę, nie musiałby to tego celu wcale używać telebimów z amerykańskich filmuff – wystarczyłoby z’hackować Ficebuka i wywalić każdemu użytkownikowi na ekran notkę w jego języku. Jakie genialne. Pożyteczne. Kreatywne.

PIĄTEK – SŁOWO NA WEEKEND

Miłościwie nam panująca JE Słońce Peru Donald Franciszek Tusk wygłosił był przemówienie, dając popis swym umiejętnością oratorskim i okazując się lepszym czarodziejem, niż kiedykolwiek mógłby być Vincent Rostowski. Przekonywał, że na świecie jest źle, ale Polszcza wciąż jest istnym rajem, oazą spokoju na światowych wzburzonych wodach, przedmurzem €uropy w walce z Wielkim Kryzysem Lat Dziesiątych XXI-go Wieku.

Wygładzał niepokoje Narodu, umiejętnie balansował między stagnacyjnym nicneieróbstwem, azłodziejskim reformatorstwem, a także brutalnie zaatakował stronników JarKacza, oskarżając ich o wspieranie skranych, ekstremo-faszystowskich szalikowców z Marszu Niepodległości, na co zareagowali oni w jedyny rozsądny sposób – opuścili w proteście salę. Powietrze jakby się rozluźniło, ale złotousty i złotogłowy Ojciec Narodu wciąż obdarzał nas swym Słowem.

I tak: podrożeje benzyna, gaz, opłaty za prąd; podrożeje wszystko we wszystkich dziedzinach gospodarki. „Śmieciowe” umowy o dzieło i na zlecenie przestaną być opłacalne, bo teraz ZUS i od nich będzie ściągał haracz. Ukryty dług publiczny będzie się zwiększał, a ten papierowy – malał. KRUS zostanie zlikwidowany i zastąpiony innym rolniczo-pochodnym substytutem ZUSu. Kobiety pójdą na emeryturę 7 lat później, a faceci – o 2, przy czym teraz jeszcze mało kto to odczuje, bo wiek emerytalny będzie się zwiększać o miesiąc co cztery miesiące.

Czekają nas jednak trudne, niespokojne czasy. Ale z z Mistrzem u boku, naszym Trzymającym Ster, nie możemy nie dać sobie rady. Kiedy inni będą tonąć, my wypłyniemy na powierzchnię, by powoli umrzeć z głodu, lub wykrwawić się, kiedy rekiny powoli pożrą nam odnóża.

Póki co, hurraoptymizm działa jak morfina. Można wsadzić łapę do wrzątku, potrzymać i wyciągnąć, wciąż uśmiechając się od ucha do ucha.

Tyle na dziś, drodzy parafianie. Pa!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: